piątek, 7 października 2016

Essie Mademoiselle

To jeden z lakierów, wokół których chodziłam bardzo długo. Po pierwsze - cena, po drugie - skrajne opinie w necie, po trzecie (łączące się z po pierwszym) - taka kasa za lakier, którego właściwie nie widać? Upłynęło trochę czasu, przyszła faza na mleczne lakiery i oto jest - Madmłazelka w moim lakierowym pudełku. Brawo dla Essie za nazwę, idealnie pasuje do tego lakieru ;)

Wracając do lakieru - bardzo wygodna aplikacja dzięki szerokiemu, płaskiemu, zaokrąglonemu na końcu pędzelkowi. Jak się okazało, Mademoiselle różni się od innych transparentnych lakierów, których używałam. Jest rzadsza, mniej kryjąca i mniej mleczna (brak efektu rąk zombie), nie smuży. Czytając recenzje kilka razy trafiłam na zarzut, że lakier nie kryje - on nie ma kryć;)

Zdjęcia w świetle naturalnym, baza Nail Tek Foundation III, dwie warstwy Mademoiselle, top coat Golden Rose Prodigy.  






sobota, 17 września 2016

Inglot #924

Lakiery Inglot dotąd raczej omijałam, powodem była cena i wąski pędzelek. Do czasu aż zachciało mi się konkretnego odcienia czerwieni, którą znalazłam właśnie w salonie Inglot;) Jest dość ciemna, wykończenie półżelkowe, na zdjęciach trzy warstwy - komuś przyzwyczajonemu do wąskich inglotowych pędzelków wystarczyłyby dwie. 

Światło sztuczne, dwie warstwy NT Foundation III, trzy warstwy lakieru, top coat Golden Rose Prodigy.